Atif Mushtaq, pracownik zajmującej się kwestiami bezpieczeństwa firmy FireEye, pracował przez dwa lata nad ochroną przed atakami złośliwego oprogramowania tworzącego sieć botnet Mega-D. W tym czasie poznał on sposób pracy botnetu. W czerwcu tego roku postanowił opublikować swoje odkrycia online.
W listopadzie natomiast przeszedł z obrony do ataku. Ataku, który zakończył się sukcesem - potężny botnet, który do pracy pod „swoimi skrzydłami” zmusił 250 tysięcy pecetów, został pokonany.
Mushtaq oraz jego dwaj koledzy z FireEye dokładnie przeanalizowali strukturę poleceń Mega-D. Pierwsza fala ataku botnetu wykorzystywała załączniki listów elektronicznych – w ten sposób zarażano komputery, które stawały się częścią botnetu.
Boty otrzymywały instrukcje od serwerów sterujących C&C (Command and Control). Aby pokonać botnet, należało odizolować centrum sterowania od swoich podwładnych. Mega-D korzystał z bardzo rozległej matrycy serwerów sterujących, zaś każdy bot miał przypisanych kilka serwerów z których mógł otrzymywać polecenia. Jeśli nie udawało mu się połączyć z główną maszyną, próbował komunikować się z pozostałymi na liście.
Dlatego też atak na botnet musiał być uderzeniem skoordynowanym.
Zespół Mustaqa skontaktował się więc z dostarczycielami usług internetowych, którzy nieświadomie hostowali serwery sterujące botnetu. Jak się okazało, większość z nich zlokalizowanych było w Stanach Zjednoczonych, oraz po jednym w Turcji i Izraelu.
FireEye otrzymało pozytywne odpowiedzi od wszystkich amerykańskich ISP.
Następnym krokiem było skontaktowanie się z firmami rejestrującymi domeny z których korzystały serwery Mega-D. W wyniku współpracy istniejące domeny serwerów przestały wskazywać jakiekolwiek niebezpieczne maszyny w Sieci. Odcinając w ten sposób domeny, specjaliści ds. bezpieczeństwa upewnili się, że zainfekowane komputery nie będą w stanie połączyć się z pozostałymi serwerami, których nazwy wymieniono na liście.
MessageLabs, oddział Symanteca, informował wcześniej, że Mega-D nieustannie plasuje się w pierwszej 10-tce wysyłających spam botnetów. Pierwszego listopada udział Mega-D w światowej wysyłce niechcianych wiadomości wynosił 11,8 procent. Trzy dni później, po akcji FireEye liczby te drastycznie spadły do 0,1 procenta – poinformowało MessageLabs.
Mushtaq zdaje sobie sprawę, że historia Mega-D to jedynie wygrana bitwa w toczącej się wojnie, a cyberprzestępcy stojący za tym botnetem prawdopodobnie będą chcieli go odzyskać, lub też stworzyć udoskonalonego następcę.
Źródło: ww.pcworld.com
Jak dobre chłopaki botnet rozwaliły
Bezpieczeństwo |
Śr, 30 Gru 2009 00:13:19 +0100 |
Autor:
Redakcja
| Czytań: 7298
Pozostałe wiadomości w kategorii Bezpieczeństwo (2391)
Top 20 news
Komentarze
Najaktywniejsi
1
Rellik 9630 pkt.
2
grzemach 850 pkt.
3
betaKondor 470 pkt.
4
Koras 350 pkt.
5
kris2005a 140 pkt.
6
Localghost 130 pkt.
7
elmocamp 100 pkt.
8
Tommy 100 pkt.
9
Scoti 80 pkt.
10
sevar 60 pkt.


W tej chwili nie ma jeszcze komentarzy. Możesz jednak dodać swój własny.
Aby dodawać komentarze musisz się zalogować.