Przez kilka godzin klienci mBanku mieli problemy z dostępem do własnych pieniędzy. System informatyczny banku pod koniec weekendu zaczął szwankować, a w poniedziałek rano "padł" kompletnie na kilka godzin.
To prawdopodobnie najpoważniejsza awaria od początku istnienia mBanku - do tej pory uznawanego za najbardziej renomowaną internetową instytucję finansową na polskim rynku. Klienci, którzy w poniedziałek rano chcieli dokonać przelewu, sprawdzić stan konta, zastrzec kartę płatniczą lub kupić jednostki funduszy inwestycyjnych, musieli przełknąć gorzką pigułkę. Przy każdej próbie wejścia na konto pojawiał się komunikat: "Przepraszamy, ale chwilowo logowanie do internetowego systemu transakcyjnego jest niemożliwe". Co gorsza, nie działał też serwis telefoniczny. Klienci słyszeli w słuchawce tylko miły głos proszący, by zadzwonić później.
Według rzecznika mBanku Szymona Midery system transakcyjny zawiesił się w poniedziałek ok. 9 rano. Dzwoniący do redakcji klienci mBanku twierdzą jednak, że pierwsze przerwy w działaniu serwisu pojawiły się już w weekend, a ostateczna katastrofa nastąpiła o 6 rano w poniedziałek. - Nic mi nie wiadomo na ten temat. Intensywnie pracujemy nad usunięciem awarii - odpowiadał tymczasem Midera. Na stronie internetowej mBanku długo nie można było jednak znaleźć jakiejkolwiek informacji na temat przyczyn i terminu usunięcia awarii. "O której dzisiaj otwierają?" - pytali ironicznie na internetowym forum mBanku rozżaleni klienci.
W przypadku banku internetowego, pozbawionego oddziałów, jednoczesna awaria internetowego systemu transakcyjnego i call-center to koszmar - klienci zostają de facto odcięci od swoich pieniędzy. Na domiar złego awaria przydarzyła się akurat w poniedziałek 10. dnia miesiąca, kiedy przypada ostatni termin płatności składek do ZUS, i tym samym jeden ze "szczytów" aktywności klientów. To właśnie "znacznym wzrostem liczby operacji wykonywanych przez klientów" mBank początkowo tłumaczył awarię. Po godz. 11 zmieniono wersję - na stronie internetowej banku ogłoszono, że powodem są "przyczyny niezależne od banku".
Dopiero po godz. 12 informatykom mBanku udało się uruchomić serwis telefoniczny, a niecałą godzinę później ruszyły pierwsze transakcje w internecie. Kolejki czekających klientów nie udało się jednak rozładować jeszcze przez kilka kolejnych godzin. Na stronie internetowej przedstawiciele banku tłumaczyli, że oba kanały dostępu po porannej przerwie "są bardzo obciążone", i prosili o cierpliwość.
Co było przyczyną awarii? Szymon Midera zaprzecza, jakoby bank został zaatakowany przez wirusa lub hakerów (tylko tak można byłoby tłumaczyć duże obciążenie systemu we wczesnych godzinach porannych, o którym początkowo informował mBank). Midera nie chciał powiedzieć nic więcej. - Informatycy pracują nad pełnym wyjaśnieniem przyczyn, za wcześnie jeszcze mówić o szczegółach - tłumaczył "Gazecie". Rzecznik mBanku podkreślił, że mimo odcięcia klientów od serwisu telefonicznego i internetowego cały czas bezbłędnie działał system autoryzacji transakcji kartami płatniczymi. Zaprzeczył też pogłoskom, że system mBanku nie jest przygotowany na duże obciążenia, jakie pojawiają się w kluczowych dniach (np. 10. każdego miesiąca, kiedy płacone są składki do ZUS, oraz 20. i 25., ostatnie dni płacenia zaliczek na podatki).
Źródło: Gazeta.pl
Zobacz również:
Wielka awaria w mBanku
Nowoczesne technologie |
Wt, 11 Maj 2004 12:12:08 +0200 |
Autor:
Redakcja
| Czytań: 11093
Pozostałe wiadomości w kategorii Nowoczesne technologie (1159)
Top 20 news
Komentarze
Najaktywniejsi
1
Rellik 9640 pkt.
2
grzemach 870 pkt.
3
betaKondor 470 pkt.
4
Koras 350 pkt.
5
Localghost 140 pkt.
6
kris2005a 140 pkt.
7
elmocamp 100 pkt.
8
Tommy 100 pkt.
9
Scoti 80 pkt.
10
sevar 60 pkt.


W tej chwili nie ma jeszcze komentarzy. Możesz jednak dodać swój własny.
Aby dodawać komentarze musisz się zalogować.